Jedną z najlepszych rzeczy w górskim życiu jest śnieg. Kiedy zostaje uderzony Julian w Kalifornii, miasto kołysze się. Wszyscy wychodzą do gry. Walki na śnieżki toczone są od jednego końca historycznej górskiej wioski do drugiego.

Wysokość 4220 stóp oferuje potencjał na śnieg. Gdy tylko informacje z San Diego przewidują, pojawiają się ciężarówki z mediami i gazety sprawdzają w lokalnej loży, aby otworzyć poranny raport ze scenami świeżego śniegu. A potem przyjeżdżają turyści …

„Snow Pie ​​Flies” to określenie dla turystów, którzy szturmują górę, aby doświadczyć bieli. Potem wszyscy próbują ciast, z których Julian jest znany i lecą do domu. Słynie z szarlotki, ale popularne są brzoskwinia, wiśnia i jagody górskie.

Nie przegap dzieła sztuki. Indianie szyją kawałki skóry, które są niesamowite. Torby z lekarstwami są noszone przez wielu i inspirowane przez członków plemienia Kumeyaay, którzy mieszkają w pobliskich rezerwach.

Włócznie i laski są ręcznie rzeźbione i kunsztownie zdobione. Kiedy na mojej posesji znaleziono odciski Pumy, jeden z Indian Santa Ysabel zawiesił na drzwiach włócznię zabijającą lwy. Był piękny, ale miał cztery pióra orła, które może mieć tylko Indianin. Posiadanie tego kawałka było dla mnie przestępstwem, a każde pióro zebrało 10 000 $. Dobrze z działu ryb i dziczyzny, więc go oddałem.

Prawie umarłem z głodu pierwszej zimy na górze. Zostałem złapany bez jedzenia w chacie, gdy zamieć trzymała mnie w domu przez 5 dni. Skończyło mi się nawet jedzenie dla kotów i ja i moje zwierzęta żyliśmy na ryżu, dopóki nie byłem w stanie wejść do miasta w kolanowym śniegu.

Miejscowi próbowali nauczyć mnie polować, ale kiedy dowiedziałem się, że całą noc kulimy się na drzewach, czekając na dzikie świnie, cofnąłem się. Chcieli przypiąć nóż do mojej nogi, abym mógł wpaść na Świnkę Wieprzową i poderżnąć mu gardło. Odrzuciłem ofertę, ale nadal byłem pod wrażeniem, że pomyśleli, że mogę wziąć udział.

Nic się tu nie marnuje. Poganie jedzą nawet uliczną śmierć. Nie pytaj o „Hirsch Monday”. Dzieje się tak, gdy turyści uderzają i zjadają jelenia nad jeziorem i skórą pogan. Poszedłem na obiad z poganinem, który zobaczył jelenia na poboczu drogi. Zatrzymał się, przykrył pędzelkiem i zabrał mnie do domu, żeby mógł wrócić i go zabrać.

Miasto Julian ma wiele warstw. Weekendowe i śnieżne muchy nie mogą wchłonąć rytuałów i zachowań mieszkańców gór. Odkrycie tego historycznego miejsca wymaga czasu i cierpliwości. Nawet Sage nie od razu pracuje nad oczyszczaniem energii. Spędzanie czasu w pobliskich misjach to świetny sposób na rozpoczęcie podróży przez te magiczne góry.